• Wyższa cena ropy na rynku amerykańskim (w porównaniu ze scenariuszem utrzymania zakazu eksportu ropy) poprawi opłacalność wydobycia. Firmy wydobywcze nie będą zmuszone do sprzedaży ropy z dyskontem, które było dodatkowym czynnikiem niepewności cen. Wydobycie w USA oraz globalna podaż ropy będą wyższe, niż w scenariuszu utrzymania zakazu eksportu.
• Zwiększone wydobycie ropy łupkowej i kondensatów w USA trafi na eksport. Potencjał przerobu rop lekkich w amerykańskich rafineriach jest obecnie w pełni wykorzystany a w horyzoncie najbliższych kilku lat nie ulegnie zmianie. Inwestowaniu w re-konwersję nie sprzyja niepewność związana z dalszym losem zakazu eksportu ropy ani oczekiwana rozbudowa potencjału rafineryjnego w gospodarkach wschodzących.
• Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem eksportu ropy z USA, oprócz Kanady, która już importuje, jest Europa, która jest trwałym importerem netto rop lekkich i amerykańska ropa łupkowa dobrze wpisuje się w konfigurację wielu europejskich rafinerii. Ponadto koszty transportu ropy z Zatoki Meksykańskiej do Europy są relatywnie niskie.
• Dodatkowa podaż ropy z USA obniży ścieżkę wzrostu cen ropy na rynkach poza USA, w tym także w Europie. Trudno jednak powiedzieć, w jakiej skali, gdyż to zależy zarówno od tempa wzrostu gospodarki globalnej i popytu na ropę naftową (efektem netto niższych cen jest przyrost globalnego popytu) jak i od decyzji innych producentów (OPEC, Rosja, Ameryka Południowa, Afryka).
Z perspektywy Europy ważniejsze od tego, jak zmieni się cena Brent (co trudno ocenić) jest dyferencjał WTI/Brent, który na pewno się obniży w stosunku do historycznych poziomów z ubiegłych paru lat. Na wzroście ceny WTI w relacji do Brent przede wszystkim skorzystają europejskie rafinerie, gdyż sztucznie podwyższona konkurencyjność amerykańskich rafinerii powróci do naturalnych poziomów.
