O autorze
dr Adam B. Czyżewski jest Głównym Ekonomista w PKN ORLEN S.A. od listopada 2007 roku. Zajmuje się perspektywami gospodarki globalnej oraz globalnego sektora energii. Wcześniej kierował badaniami makroekonomicznymi i prognozowaniem inflacji w Narodowym Banku Polskim (2001-2007), był makroekonomistą w Banku Światowym (1995-2000) oraz pracownikiem naukowym Uniwersytetu Łódzkiego i Polskiej Akademii Nauk. Jest współzałożycielem Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych NOBE. Studiował ekonometrię na Uniwersytecie Łódzkim oraz na Uniwersytecie Stanforda. Jego wiedza ekspercka obejmuje między innymi: ekonomię sektora energii oraz gospodarki niskoemisyjnej, makroekonomię, politykę pieniężną, modelowanie ekonometrycznie, rachunki symulacyjne i prognozowanie, oraz rachunkowość społeczną na szczeblu gospodarki i regionów. Jest autorem i współautorem 6 książek oraz ponad 50 publikacji naukowych. Doświadczenie w zakresie transformacji ustrojowej zdobywał w praktyce, jako doradca Pełnomocnika Rządu ds. Integracji Europejskiej i Pomocy Zagranicznej, doradca Prezesa GUS i doradca Prezesa NBP. Reprezentował NBP w Komitecie Polityki Pieniężnej Europejskiego Systemu Banków Centralnych, był założycielem Komitetu Irvinga Fishera Statystyków Banków Centralnych i członkiem pierwszego Zarządu tego Komitetu. Jest członkiem TEP i honorowym członkiem Rady Biznesu Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego.

Co zmieniłby eksport amerykańskiej ropy?

Ponad rok temu wyraziłem przekonanie, że zakaz eksportu ropy naftowej z USA zostanie zniesiony, gdyż jego utrzymywanie nie ma ekonomicznego uzasadnienia a uwolnienie eksportu będzie korzystne nie tylko dla gospodarki USA ale także dla Europy. Co zatem zmieniłby eksport amerykańskiej ropy?

• Natychmiastowym efektem uwolnienia eksportu ropy byłoby zmniejszenie różnicy cen pomiędzy ropą WTI a Brent, dokonane głównie poprzez wzrost cen ropy na rynku amerykańskim (efekt zdjęcia presji związanej z nadmiarem podaży rop lekkich). Cena ropy WTI może wzrosnąć nawet powyżej ceny ropy Brent, bo rynki finansowe mają tendencję do przereagowania, jednak w dalszej perspektywie (czterech- sześciu kwartałów), różnica pomiędzy cenami ropy amerykańskiej i europejskiej powinna wrócić do obecnie obserwowanych poziomów, czyli około 4 dolarów na baryłce.



• Wyższa cena ropy na rynku amerykańskim (w porównaniu ze scenariuszem utrzymania zakazu eksportu ropy) poprawi opłacalność wydobycia. Firmy wydobywcze nie będą zmuszone do sprzedaży ropy z dyskontem, które było dodatkowym czynnikiem niepewności cen. Wydobycie w USA oraz globalna podaż ropy będą wyższe, niż w scenariuszu utrzymania zakazu eksportu.

• Zwiększone wydobycie ropy łupkowej i kondensatów w USA trafi na eksport. Potencjał przerobu rop lekkich w amerykańskich rafineriach jest obecnie w pełni wykorzystany a w horyzoncie najbliższych kilku lat nie ulegnie zmianie. Inwestowaniu w re-konwersję nie sprzyja niepewność związana z dalszym losem zakazu eksportu ropy ani oczekiwana rozbudowa potencjału rafineryjnego w gospodarkach wschodzących.

• Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem eksportu ropy z USA, oprócz Kanady, która już importuje, jest Europa, która jest trwałym importerem netto rop lekkich i amerykańska ropa łupkowa dobrze wpisuje się w konfigurację wielu europejskich rafinerii. Ponadto koszty transportu ropy z Zatoki Meksykańskiej do Europy są relatywnie niskie.

• Dodatkowa podaż ropy z USA obniży ścieżkę wzrostu cen ropy na rynkach poza USA, w tym także w Europie. Trudno jednak powiedzieć, w jakiej skali, gdyż to zależy zarówno od tempa wzrostu gospodarki globalnej i popytu na ropę naftową (efektem netto niższych cen jest przyrost globalnego popytu) jak i od decyzji innych producentów (OPEC, Rosja, Ameryka Południowa, Afryka).

Z perspektywy Europy ważniejsze od tego, jak zmieni się cena Brent (co trudno ocenić) jest dyferencjał WTI/Brent, który na pewno się obniży w stosunku do historycznych poziomów z ubiegłych paru lat. Na wzroście ceny WTI w relacji do Brent przede wszystkim skorzystają europejskie rafinerie, gdyż sztucznie podwyższona konkurencyjność amerykańskich rafinerii powróci do naturalnych poziomów.
Trwa ładowanie komentarzy...